Martwe natury

Czy martwe natury muszą pływać w formalinie, jak dzieła niektórych mistrzów malarstwa albo refleksje literackie na ich temat? Martwe natury czasem kipią życiem. Martwe ani trochę nie oznacza, że jest całkiem nieżywe. Np. w lewym dolnym rogu pewnego obrazu oko wprawnego obserwatora, dostrzeże jeszcze w rembrandtowskim półmroku fragment gołych nóg wystających zza kulis. Nie leżą tam samotnie.

Fotografia jajek z granatem mogłaby się znaleźć w księdze rekordów Guinnessa. W czasach gdy zdjęcia zapisuje się w ułamku sekundy, powstawała trzy lata. Było tak – w tekturowym sklepowym pojemniku z jajkami tkwił mutant z mocno pogniecioną skorupką – prawdziwą, nie z papier – mache. Skorupka dała pomysł na obraz pokazujący dwustronną przemianę czegoś zwykłego w potworność i przemianę tejże w normalność. Jajecznego potwora wydmuchałem osobiście. Wydmuszkę schowałem w pudełku. Długo uganiałem się za morderczym „jajkiem” – czyli granatem przeciwpiechotnym (uspokajam, że rozbrojonym).

Prawie przy każdej tutejszej fotografii można opowiedzieć jakąś historyjkę. Co dobrze tu widać – dla mnie np. szczególnie inspirujące artystycznie było robienie folderu o protetyce stomatologicznej. Powstały z tego nawet głębsze myśli niż o wadach zgryzu. Może ten humor jest przyciężki jak niemiecka kiełbasa albo skwarki ze skwarkami. Ale takie jest życie – to obrazy z przedmiotów użytkowych, czasem do konsumpcji, czasem to one nas konsumują. Oczywiście lubię różne potrawy. Przed lub po ciężkim daniu mogą być lekkie przekąski czy desery. Też mi smakują.

© Copyright by Andrzej Popielski. All rights reserved

Strona najlepiej prezentuje się przy rozdzielczościach: 1152×864 do 1360×768.

error: Protection is enabled