Wyciągamy kopyta

To nie z miłości do koni zacząłem je fotografować. Zadecydował przypadek. Zrobiłem piękne pejzażowe zdjęcia jeźdźców jadących brzegiem morza. Mieszkam również niedaleko toru wyścigów konnych, co jest dla fotografa premią od losu. Tu jest kilka obrazów z gonitw na warszawskich torach  wyścigowych na Służewcu.

Zrobiłem wiele zdjęć koni w różnych sytuacjach – od realistycznych po obrazy impresjonistyczne. Z własnych doświadczeń wiem, jak trudnym obiektem do fotografowania jest ten czworonóg. W Polsce umie to robić niewiele osób. Przeważają zdjęcia typu pocztówkowego. Jest wiele nudnych lub pokracznych.

Koń to na ogół przyjacielskie zwierzę. Jest niesamowicie szybki i można się przestraszyć zwłaszcza, gdy jest się blisko niego, a ten np. spłoszony podniesie się i obróci na tylnych nogach. Może mu to zająć ułamek sekundy. Jego zaś przestraszyć może np. trzask migawki. Trzeba uważać, bo to masa kilkuset kilogramów. Jest także ciekawski. Kiedyś uciekałem skulony pod końskimi brzuchami z aparatem w ręku, gdy na polu otoczyły mnie konie (niedaleko Białego Boru). Znalazłem się w środku napierającego na mnie stada. Na szczęście były to klacze z młodymi.

© Copyright by Andrzej Popielski. All rights reserved

Strona najlepiej prezentuje się przy rozdzielczościach: 1152×864 do 1360×768.

error: Protection is enabled