Wiersze  

 

 :: Pst...iskiereczka mruga
 
:: Wizytownik
 
:: Nie jest za późno na miłość
 
:: Casanowa
 
:: 23. autorów
 
 
:: Wielki pasterz
 
 
::
Spóźnieni rewolucjoniści

 :: Gastronomia, astronomia
 :: Klamka
 :: Lubię się bujać
 :: On i Ona
 :: Pani Ciepełko
 :: Koniec historii
 :: Muzyka i perfumy
 :: Polskie piekło sieciowe
 :: Rola kurdupla w historii

 :: Lista innych wierszy

Lubię się bujać

Czasami siadam w fotelu
na wyginanych płozach
i zaczynam z nim wędrować
po kołyszących morzach
Razem  z nami
płyną obrazy i słowa
nie wiadomo dokąd
wiadomo skąd

Wychodzę z ulicy
na Ursynowie
po drugiej stronie powiek
I jestem na młodym
jak chłopiec
Rynku Nowego Miasta
W kolorowej pocztówce
oblanej białym
styczniowym
lukrem lodu
i obsypanej w śniegu
Ślicznej
jak z wieka bombonierki

Obrazki z Bombonierki
kawiarni co była na rogu
dyskusje o polityce
nad winem
literaturze
Bogu
i globalnej wiosce
z informacjami wtedy
z  absurdalnej  socreal- kreacji
alkohol z kumpli dotacji
Pierwsze Kaśki i Anki 
i ich koleżanki
z oczami gorącymi
jak słońca pokus
Przepadły po drodze
jak stłuczone szklanki
Wyparowały jak rosa
I chociaż ich nie ma
każda mnie lubi
po nocach

Muzyka płynęła nam w uszach
jak woda
od brzegu do brzegu
i burzyła uczucia jak wino
do portów euforii
niejeden na jej fali dopłynął
głaskała dusze
wzruszeń
dzieci kwiatów bez kwiatów
Płynęły rozlewnie
ich randki we dwoje
I z myślą naiwnych tematów
że nuty są sprawcze
I uszlachetniają ustroje

W tej części miasta
czas płynął
kawiarniany
atrakcyjnie słomiany
Zadymione salki
Złotówka w kieszeni
ale strój szpanerski
I kiepski ustrój
a człowiek
do drugiego
był o paznokieć
nie łokieć
Swój paznokieć...
I wielu miało
myśli gniewne
lotne
Ikarowe
i serca pojemne
jak tramwaj skrzydlaty
którym ruszali
do szarży
na podbój życia
- Po małżonków
i zakupy na raty

Inny obrazek
nie z gruszki i nie z pietruszki
Nieromantyczny i nieliryczny
W Poziomce chyba
Himilsbach zarzygany
nieśliczny
Z głową na stole
I Maklakiewicz krzyczący
... do Pokoleń:
Tu poległ
książę polskiej literatury!
Skłońcie się chamy
do kultury
Wiecie gdzie piękno
i gdzie  sens ?
- Tak dopłynęli
w kolejny... rejs

Wirowały
w Wigilię
na Freta
warszawskie
płatki śniegu
nad dachami Starówki
Przywołali je
chłodny poeta
i miotła dozorcy spod szóstki
Z granatowego nieba
nad wąwozem ulicy
spadały wielkie
białe
w wąski uliczny skrót
jak z filmu  made in Hollywood
A ja pędziłem do domu z choinką
do bliskich i tego święta
choć nie czułem
dzisiejszej tęsknoty
- Była
Pamiętam

Z gwiazdami zaświtały
wspomnienia
kwiaty młodych
obrazów
Ja pióro
z historii bez drogowskazów
kołyszę się na bujanym fotelu
co pędzi
ku głębinie liryki i pamięci
Jest tak słodka
jak lizak z karmelu
A ja tak lubię się bujać

© Andrzej Popielski.


Home

O sobie

Galeria foto

Wiersze