Założę kurtkę
i nucąc nutą co świeci
wyjdę na podwórko wszechświata
do moich gwiezdnych dzieci
Pył gwiezdny wypuszczę
na pole wszechobecnego mroku
Niech gwiazdy skubią
czerń trawy kosmicznej
i echa moich kroków
Pogłaszczę pośmiertne mgławice
nadzieją na nowe życie
Uspokoję niespokojne planety
i ich dziecięce księżyce
Niektóre pokryte są pleśnią
szumiącą dziwną pieśnią
Odgonię galaktycznym kosturem
żarłoczne czarne dziury
zdolne w wirach natury
przenicować i zjeść własnych braci
Czasem
muszę też dać im najeść się stadem
aby stada nie stracić
Wśród trylionowej rodziny
ja podobno wszechmocny
nie muszę nieśmiertelnie umierać
i być lustrzanie samotny
Zakładam kurtkę
i nucąc nocą co świeci
wychodzę na podwórko wszechświata
do moich gwiezdnych dzieci
© Andrzej
Popielski.
|