Gdy myśli robią się tak bure jak kolejowe bocznice ściąga mnie do baru „Księżyc” serwis holowniczy
Tam odparuje smutku wata Jest radykalna zmiana świata I fruwa stado mocy lotnych Słów do nocy
W „Księżycu” krzywy humor inwalida… prostuje się jak dzida Tam ja kocham Ciebie i Was… Z tej wysokości wad nie widać… Sam blask, który odpręży i przygotuje do lotu… na Księżyc
Ruszajcie zakiełkować gdy tylko się obudzicie tę czarno-białą przestrzeń kolorowym życiem